szumeczek

Twój nowy blog

Niedożywiony

Brak komentarzy

Poranny dialog ojca z synem:
(występują: O: ojciec, P: Piotr, Szczaw i Mirabelki)
O: -śniadanie zjadłeś?
P: -tak
O: -to dobrze, bo by Cię jeszcze dopisali do listy tych 800 tys. niedożywionych dzieci
P: -bo ja jestem niedożywiony!
O: -???
P: -nie kupujecie mi tak często pizzy jakbym chciał i przez to głoduję
O: -ciesz się, że nie musisz jeść szczawiu i mirabelek
P: -o, nieee! Wtedy musieliby mnie dopisać do listy dzieci nieszczęśliwych.

Filozof grecki

Brak komentarzy

Piotrek jest strasznie mądraliński. Chwilami wręcz przemądrzały. W jednej z takich chwil poleciałem za bardzo na skróty i próbując uciąć jego wywody mówię:
-Ej Ty, Tales z Miletu…
Na co syn kontruje. Nie wiem co to znaczy z miletu, ale na pewno mówi się talerz a nie tales.

Biznesmen

Brak komentarzy

Przychodzi Piotrek do domu i mówi:
-Mamo, zarobiłem dziś w szkole 17zł
-???
-Pamiętasz te karty, którymi już się nie bawiłem i się tylko po domu walały? Kolega z klasy powiedział, że mi je sprzeda, tylko trzeba poszukać chętnego. No to zaproponowałem mu, że skoro to mój towar – to moje 70%, a dla jego 30% – za pracę. I dziś sprzedał komuś w końcu za 25zł.

Genesis

1 komentarz

Piotrek miał mieć klasówkę z historii – ze starożytności, a w tym m.in. z różnych religii.
Tata przepytywał więc syna korzystając z pytań umieszczonych jako podsumowanie rozdziału. I wywiązał się taki oto mniej więcej dialog:
Tata: -Jaka jest wspólna księga traktowana jako święta w judaizmie i w chrześcijaństwie?
Piotrek: -Stary testament.
-A ty wiesz synek chociaż co jest w Starym Testamencie a co w Nowym?
-W Nowym, hmmm… to Ewangelie.
-Ok, też. A w Starym?
-Potop!
-Dobrze, coś jeszcze?
-Pamiętam, że jest tam jak jacyś żołnierze walczyli… ooo i ten… Mojżesz
-No, brawo. A tak w ogóle to Stary Testament zaczyna się od Księgi Rodzaju, czyli od stworzenia świata.
-A tak, tak… Pamiętam. Pani na religii nam mówiła. Pan Bóg 5 dni stwarzał świat i dwa dni odpoczywał
-Chyba 6 dni stwarzał, a siódmego odpoczywał?
-A to nie było wolnych sobót?

Opłacalna inwestycja

2 komentarzy

Mąż opowiada, jak słyszał w radiu, że ktoś tam obliczył, że wychowanie dziecka do 20 roku życia kosztuje prawie 200 tys, a dwójki ponad 300 tys. Ale podobno również dzieci to najlepsza inwestycja, że to się zwraca.
Piotrek:  – Tak, trochę wam się zwróci po pogrzebie, jak wam pomnik wystawimy.

A komu?

2 komentarzy

Piotrek czyta Mikołajka. Strona tytułowa. Czyta: przyłożyła  (zamiast przełożyła) Barbara Grzegorzewska.
- Mamo, a komu ona przyłożyła?

Dentyści naciągacze

1 komentarz

Niestety zaniedbujemy pisanie o Piotrku, choć dostarcza nam różnych smaczków.
Np. Piotrek, jak każdy normalny człowiek, nie lubi dentysty. Zwłaszcza wyrywania zębów. Ostatnio żalił się tak:
"Tak, bo dentysta, to nie dość, że boli, to chce sobie jeszcze na mnie zarobić!"
Skąd takie myślenie? Bynajmniej nie chodzi o to, że trzeba dentyście płacić (bo akurat usługa płacona przez NFZ).
Ale taki perfidny dentysta, to wyrwie zęba, nie odda, tylko położy sobie pod poduszkę i to jemu wróżka zębatka przyniesie pieniążek!
PS. Tym razem poradziłam mu, by się upomniał o swoje wyrwane zęby;)

Dumniśmy z syna

2 komentarzy

Piotrek zakończył rok szkolny. My, rodzice, jesteśmy z niego bardzo dumni. Jako jeden z trzech najlepszych ze swojej klasy wyszedł na środek sali na szkolnym zakończeniu roku. Poza tym w tym roku uzyskał bardzo dobry wynik w konkursie matematycznym Kangurek (16 miejsce w województwie).

Nasza rodzina

Brak komentarzy

W dzień swoich urodzin mama poprosiła Piotrka o rysunek naszej rodziny. Piotrkowi temat niezbyt pasował, ale skoro mama prosi, nie wypada odmówić. Oto my: Tata, Piotrek, Mama i Jędrek. Jędrek jest przefajny, nie?

Wielki wódź Piotr.

Piotr wojownikiem.

Ten to ma pecha. Drugie szycie w tym roku szkolnym. Zimą niechcący rozbiliśmy mu głowę, teraz Piotrek wpadł na podwórku na drewnianą ławkę. Spodnie całe a w nodze dziura. 5 szwów. Zszywał ten sam chirurg. Piotrek lamentował strasznie, prosił pielęgniarki o karabin, by mógł się zastrzelić. Tak wielką robi wokół tego panikę, że to aż komiczne. Zresztą on taką panikę robi nie tylko przy sprawach poważnych, ale i przy zwykłej szczepionce.

W czwartek Piotrek wyszedł na koło matematyczne, my wychodziliśmy po nim na basen. Zorientowałam się, że Piotrek nie wziął klucza. Zazwyczaj w takich sytuacjach lecę za nim, ale tym razem nie było już czasu. Postanowiłam dać mu nauczkę. Położyłam na klatce na krześle przed zamkniętymi drzwiami książkę i zostawiłam kartkę w drzwiach:

Mimo wszystko wracaliśmy z basenu trochę zaniepokojeni, obawiając się, że zastaniemy Piotrka zapłakanego lub złego. A tymczasem Piotrka nie było, była kartka:

Jestem z syna dumna:)

Piotrek ma całą kolekcję na DVD filmów z serii: "Był sobie człowiek",
"Byli sobie odkrywcy", "Było sobie życie" i "Były sobie wynalazki". No i
te ostatnio wymienione ogląda teraz znowu namiętnie. Zazwyczaj też,
nowe historie związane z odkryciami budzą jego zaciekawienie i lubi to
na swój sposób analizować. To co odkrył Faraday, Newton, Galileusz czy
Pitagoras przyjmuje z aprobatą, ale wczoraj gdy doszło do Einsteina
nieoczekiwanie stanął po stronie małego, wrednego,  rudego ludzika
(pamiętacie takiego? :) i stwierdził, że Einstein gada jednak głupoty.
"No z tym, że E=mc2 to jeszcze mu mogę przyznać rację, ale że
człowiek w rakiecie starzeje się wolniej, albo że lecąc prawie z
prędkością światła promień świetlny wyprzedza nas mimo tej naszej
prędkości też z prędkością światła? Bzdura!"
A potem poszedł w swoich rozważaniach dalej kontestując współczesną
naukę. nasza rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
Piotrek: -A właściwie to czy Ziemia się kręci?
Tata: -tak.
P: -Ale jak coś się rusza to powinno się czuć ten ruch. tak jak w
samochodzie
T: -Niekoniecznie. Wszystko wokół nas rusza się z taką samą, stałą
prędkością wiec dlatego nie czujemy.
P: -A szybko?
T: (po paru min. by dokonać obliczeń) -Na naszej szerokości
geograficznej to ok. 1000km/h czyli ok. 300m/s
P: -Przecież łatwo sprawdzić że tak nie jest. Jakbym podskoczył do góry,
to ziemia pode mną powinna w ciągu sekundy przesunąć się o te 300m i
powinienem spaść w innym miejscu.

Coraz trudniejsze młody pytania zadaje :)

Nurek

4 komentarzy

Piotrek nurek:

Pacierz

Brak komentarzy

Piotrek zmawia wieczorem z babcią pacierz. W pewnym momencie wymienia za kogo się modli: za rodzinę, za tych, za tamtych i nagle słyszę urywek: "za tych, co zmarli i są w oczyszczaniu, żeby trafili do nieba". Amen:)

Na choince

Brak komentarzy

Byliśmy dziś na choince w KTA (była to w zasadzie choinka Jędrka dla dzieci autystycznych). W tym roku to rodzice mieli sami przygotować paczki, kupiłam więc to, co moi chłopcy lubią. Piotrek po obejrzeniu swojej paczki stwierdził, że w tym roku Mikołaj spisał się na medal. A wcześniej jeszcze w trakcie oglądania paczki, spojrzał na mnie i powiedział odkrywczo: "To niemożliwe, dałaś mu listę! " (tego, co lubią). Przyznałam się do winy;)
Po choince oboje z Piotrkiem stwierdziliśmy, że z choinek to on już chyba wyrósł, ale paczkę to zawsze warto dostać:)

Któregoś dnia Piotrek stwierdził, że ma dość mamy upominania, że to niezrobione, że tamto, np. namolna mama się denerwowała, że Piotrek po przyjściu do domu, ściąga bluzkę i ją rzuca byle gdzie (na podłogę? czemu by nie). A więc Piotrek postanowił zrobić mamie niespodziankę. Mama wraca z pracy, a Piotrek wręcza jej kartkę. Oto co zrobiłem:

Co za precyzja (bluzka złożona, bluzka wsadzona do szafy). Z zachwytu mama tylko jęknęła (ale cichutko), że bluZka, że łÓżko.

Po wodę?

1 komentarz

W moim domu rodzinnym, gdy dzieci oglądały z rodzicami film, i gdy były tzw. "sceny" rodzice wysyłali nas "po wodę".
Przymierzamy się do oglądania filmu, którego nie znamy. Piotrek, jak zawsze zaopatrzył się (i nas)  w prowiant. Ja stwierdziłam: "Jak będą sceny nie dla dzieci, to wyślemy cię Piotrek po wodę". Piotrek, poważnie, nie rozumiejąc o co chodzi: "Woda jest (faktycznie przyniósł dzbanek z wodą). Nie ma szklanek".
I tak narodziła się nasza nowa domowa tradycja. W czasie "scen" będziemy wysyłać Piotrka po szklanki.
mama

W kościele

1 komentarz

Piotrek w ramach przygotowań do I komunii, w kościele wraz z innymi dziećmi bierze aktywny udział we mszy. Po Ewangelii, ksiądz zaprasza 8-latków pod ołtarz i prowadzi z nimi rozmowę w ramach wstępu do katechezy. W tym tygodniu katecheza dotyczyła czytania Pisma Świętego i ksiądz pytał się dzieci o to czy i co czytały. Jakaś dziewczynka chwyciła mikrofon i mówi: "Ja czytałam Mikołajka", ktoś inny: "A ja przygody Muminków". A ty chłopcze? – Pyta ksiądz wyrywającego się do odpowiedzi Piotrka. "A ja przeczytałem "Piotrusia Pana", który miał grubo ponad 100 stron". I po kościele – wśród wiernych -  rozległo się wesołe i pełne podziwu: "Uuuuuu".

Mój brat

Brak komentarzy

Wypracowanie napisane w szkole – opis brata. Według podanego planu, ale i tak mnie rozczuliło.

List do Mikołaja

2 komentarzy

Piotrek napisał list do Mikołaja. A że czasy są jakie są i nie można polegać tylko na poczcie tradycyjnej, zamieszczamy w Internecie.

Mam nadzieję, że Mikołaj będzie wyrozumiały w kwestii ortografii.
Z tego, co wiem, grę wojenną już przygotował i tarczę na rzepy. Choć Piotrek najbardziej marzy o strzelbie:)

Mikołajek

Brak komentarzy

6.XII jak co roku odwiedził mnie i mojego brata Jędrka długo oczekiwany Mikołajek. Nazywam go Mikołajek, lub mały Mikołaj, w odróżnieniu od tego dużego co to przychodzi w Wigilię. W tym roku Mikołajek miał trudniej z prezentami, bo razem z tatą pojechaliśmy dzień wcześniej odwiedzić babcię i dziadka. Obudziłem sie rano obok taty i z pewną rezygnacją w głosie mówię:
-I co? Nie znalazł nas?
Tata się tylko jakoś tajemniczo uśmiechnął a ja w tym momencie zauważyłem właśnie wielką czerwoną skarpetę Mikołaja wypełnioną… niech no popatrzę:
-O! Mikołaj z czekolady, a jaki wielki. Własnie o takim pisałem w liście do Mikołajka.
-O! I żołnierzyki… Wiesz tato, Mikołajek chyba musiał robic zakupy w naszym sklepie, bo tam były identyczne.

Dzień który się tak mile zaczął, postanowiłem spędzić na nadrobieniu zaległości w oglądaniu bajek (rodziców jakoś nie mogę przekonać do założenia kablówki lub satelity, więc wyjazdy do dziadków stają się doskonała okazją do nadrobienia zaległości). Niestety, po południu musieliśmy pakować się i wracać. Dzielnie pozbierałem swoje rzeczy, nie zapominając oczywiście o prezentach od Mikołajka (w tym o komplecie 62 żołnierzyków) i zacząłem pomagać tacie w pakowaniu innych rzeczy.
-Piotrek, wrzuć i te skarpety po prezentach do torby – powiedział tato.
-Ale dlaczego? Przecież, te nie są nasze. Pamietam, że mamy bardzo podobne w Białymstoku, ale tych Mikołajek potem będzie tu szukał.
-Wiesz synku, mam nadzieję, że Mikołajek za rok jakoś sobie poradzi.

Po powrocie do domu dla pewności sprawdziłem jeszcze w swym łóżku czy tam także czegoś Mikołajek nie zostawił, ale nic więcej nie było. Do końca dnia intrygowała mnie myśl skąd Mikołajek i Wróżka Zębatka biorą prezenty dla dzieci. Tata coś tam o elfach i reniferach wspominał, a ja tak sobie myślę, że Mikołajek to się postarał z tymi prezentami chyba dlatego, że napisałem do niego bardzo konkretny list i zrobiłem jego figurkę z modeliny na konkurs w szkolnej bibliotece. Pewnie się Mikołajkowi spodobała.
To po lewej jakby ktoś nie poznał, to choinka i prezenty i tylko tak dla niepoznaki niebieska, bo nie miałem zielonej modeliny.

mikołaj, choinka i prezenty

"Konfekcjusz mawia: ten kto dużo sika, ma szczęście" (Konfekcjusz, tak to było w oryginale)

"Jak mawiał Szekspir: przedstawienie musi trwać"

Higiena

3 komentarzy

Piotrek pisał ostatnio klasówkę. Oto próbka jego możliwości twórczych :)

higiena

Z głupoty

Brak komentarzy

Kilka dni temu Piotrek rozciął sobie niegroźnie brodę. Wszedł na pudełko z klockami, pudełko się przechyliło, rabnął brodą w parapet. Pytam się go: – Piotrusiu, dlaczego wchodziłeś na to pudełko. Piotruś (popłakując): Z głupoty.
Dziś Piotrek rozciął sobie głowę i to poważniej, musiał mieć zszywaną. Tym razem z głupoty, nieostrożności rodziców. Byliśmy na zajęciach z Jędrkiem z Weroniki, ciągaliśmy chłopaków na kocu i chyba robiliśmy to zbyt nieuważnie, zbyt szybko. Piotrek walnął głowę w ścianę, chyba w kant. Najedliśmy się masę stresu, Piotrek bólu (aczkolwiek był całkiem dzielny). Tak że wieczorem pocieszamy się oglądając wspólnie filmy, Scooby doo i Bonda.

Knoty

3 komentarzy

Piotrek przygotowując się do Komunii ma całą listę modlitw i pytań, których ma się nauczyć. Odbywa się to na zasadzie zaliczania, zbierania podpisów. Najpierw od rodzica, potem katechety. Piotrek jako znany kolekcjoner punktów, dyplomów itd, zapalił się i do zbierania podpisów. Chciałby zebrać ich jak najwięcej, jak najszybciej. Przybiega do mnie i mówi:
- Wiem! Wiara, nadzieja i miłość.
Mama: – Ale co? Co to "wiara, nadzieja i miłość’?
Piotr: – Nie wiem.
M: – No to idź, sprawdź w książeczce.
Poszedł, sprawdził i mówi:
P: – Knoty Boskie.
Myślałam, że zejdę ze śmiechu. On tłumaczył się potem, że przeczytał " knoty" bo co to za słowo "cnoty", nie znał więc przeczytał c z angielska. A ja to skomentowałam, że czasami w ludzkim wydaniu, to są rzeczywiście knoty.

Piotrek przygotowywuje się do 1-szej komunii. Rodzice wyjechali a Piotrek z babcią miał iść w niedzielę na mszę i spotkanie po mszy.
Fagment rozmowy telefonicznej:
-i jak synek, byłeś dziś z babcią w kościele?
-tak
-i co ksiądz mówił?
-Paaaaaan z Waaaaami

Cywilizacja

1 komentarz

Piotrek ostatnimi czasy gra w Cywilizację. Gra polega tak w skrócie na tym, że zarządza się danym krajem (budując miasta, a w nich różne budynki, ustalając podatki, wybierając nad czym mają pracować naukowcy etc). Jedna rozgrywka to czasem parę dni, gdzie zaczynamy jak dobrze pamiętam od roku 2000 p.n.e a konczymy w 2000 n.e.
Piotrek jest na etapie kiedy wynalazł już technologię, dzięki której jego inżynierowie mogą budować autostrady. Przyszedł dopytać mnie jaki zysk jest z budowania autostrad. Po krótkiej wymianie zdań wpadł na pomysł:
-a jak moi naukowcy wynajdą fotoradary to ustawię po kilka przy każdej autostradzie i wiesz jaką kasę zrobię tato!

Hymn pochwalny

2 komentarzy

  • Piotrek
    jako jeden z 4 osób w klasie napisał bardzo dobrze dyktando.
    Zrobił tylko 1 błąd. Jak na Piotrka to niesamowite bo ortografia
    sprawia mu duże problemy. Chwała też babci Kazi, że z nim
    ćwiczy, wtedy gdy Piotrek jest w Zambrowie.

  • Poszedł
    i przyszedł sam z angielskiego, mimo że było już ciemno (ja
    byłam na zajęciach z Jędrkiem, a mąż w pracy).

  • Napisał
    kartkówkę z angielskiego 7,5 na 13, mimo że był tylko na 2
    lekcjach (doszedł później do grupy), więc ta trójka jest
    niezłym wynikiem.

Mam
dzielnego, zdolnego chłopca.

Zajęcia dodatkowe

2 komentarzy

Piotrek to super chłopak. Chciałam jeszcze raz podkreślić, jak bardzo jest samodzielny. Sam chodzi do szkoły, sam wraca, włącznie z otwieraniem, zamykaniem drzwi, sam chodzi na zajęcia dodatkowe. Zostaje sam w domu, gdy jedziemy z Jędrkiem na terapie i to długo. Nawet nie muszę się martwic, że będzie głodny bo sam sobie coś zrobi.
W końcu udało nam się ułożyć jego plan zajęć pozalekcyjnych. A więc w tym roku w szkole bedzie chodził dodatkowo na:
- koło matematyczne
- tenis stołowy
- zajęcia sportowe
- badminton
Poza szkołą na angielski (2 razy w tygodniu) i na basen. Plus domowy francuski z mamą i 2 kolegami (to juz nasz drugi rok) :)
Tak ogólnie to smuci mnie, że mam dla niego tak mało czasu. Że musi byc aż tak samodzielny:(


  • RSS